Milana Dereberya

POMÓŻ MILANIE


Diagnoza:


Wiek:


Miejscowość:


Mam 14 lat. Powinnam teraz uczyć się, spotykać z koleżankami i marzyć o przyszłości. Zamiast tego od kilku lat żyję w świecie szpitalnych korytarzy, badań i kroplówek. Moja choroba nie odpuszczała… aż do teraz. W końcu usłyszałam słowa remisja ale… to nie koniec walki. Błagam — pomóżcie mi postawić ten ostatni krok. Pomóżcie mi po prostu żyć.

Cel Zbiórki:

Zakwaterowanie i utrzymanie na czas terapii

Zakup sprzętu medycznego

Koszty rehabilitacji

Historia Milany

Jak się to zaczęło? Historia oczami mamy

Trzy dni, które dzieliły nas od tragedii

Aktualna sytuacja: Remisja to nie koniec walki

Osiągnęliśmy coś, co graniczy z cudem: remisję po czwartej wznowie neuroblastomy. To słowo jest dla mnie jak pierwszy oddech po długim zanurzeniu. Jak światło, które przebija się przez lata ciemności. Ale w mojej chorobie — Neuroblastomie IV stopnia — remisja bywa złudna. Bez dodatkowej broni, wróg może wrócić w każdej chwili.

Teraz zaczyna się najważniejszy etap: walka o to, by choroba odeszła na zawsze. Lekarze dają mi szansę, której nie ma nigdzie indziej w Europie. To innowacyjna szczepionka przeciwko wznowie, dostępna wyłącznie w klinice w Nowym Jorku. Jej zadaniem jest „wyszkolenie” mojego organizmu, by sam potrafił zniszczyć każdą komórkę nowotworową, zanim ta zamieni się w kolejny guz.

To jedyna droga, bym po raz pierwszy od lat przestała żyć w paraliżującym strachu przed jutrem. Jesteśmy tylko we dwie — ja i mama. Widzę w jej oczach lęk, którego nie da się ukryć, ale widzę też determinację. Mama wierzy, że ten ostatni krok w Nowym Jorku zamknie rozdział szpitali i kroplówek raz na zawsze. Ja też chcę w to wierzyć.

POMÓŻ MILANIE